sobota, 8 marca 2014

Rozregulowany celownik Irvinga


Rafał Jurasiński
Minionej nocy Cavaliers przegrali bardzo ważny mecz przeciwko Charlotte Bobcats 101:92 redukując tym samym szansę na udział w play-off. Mimo,  iż nie był to najgorszy mecz z naszej strony, miejscowa drużyna zagrała dojrzalszy i bardziej poukładany basket i zasłużenie wygrała. Na potęgę chybił Kyrie Irving kończąc grę na skuteczności 5/17 w tym 0/7 zza łuku oraz 3/6 z linii. 

W zespole Michaela Jordana, który bacznie obserwował zmagania w charakterystycznej "bejsbolówce", świetny mecz zagrał duet Al Jefferson - Kemba Walker. Wzorowa współpraca "wysokiego z małym" zaowocowała 28 oczkami tego pierwszego i 14 asystami rozgrywającego. Parę lat temu Kemba i Kyrie startowali do draftu jako dwaj najlepsi point guards. Nie mamy wątpliwości, że dokonaliśmy wówczas słusznego wyboru, ale wczoraj to Kemba zdominował Irvinga. 

W naszej drużynie wyróżnili się Luol Deng i Dion Waiters, którzy zdobyli po 19 punktów. Co ciekawe żaden Kawalerzysta nie zgromadził na swoim koncie podwójnej liczby w choćby dwóch statystykach! Właściwie przez cały mecz trzymaliśmy się blisko gospodarzy, niemniej jednak w końcówce Bobcats dość łatwo odjechali od nas. Zadziwiał brak pomysłu na wykończenie akcji rzutem z dystansu, do tego jednak jesteśmy już przyzwyczajeni. W całym meczu trafiliśmy tylko 3 trójki przy skuteczności 17%!  Mecz w Charlotte pokazał, że salony są jeszcze nie dla nas i o fazie posezonowej raczej możemy zapomnieć.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza