czwartek, 28 listopada 2013

LeBron wrócił i poprowadził Heat do zwycięstwa

Cezary Szwarc
Jak grom z jasnego nieba spadła na nas przed meczem wiadomość o możliwości wymiany Diona Waitersa. Według swoich źródeł informację o chęci wymiany rzucającego obrońcy przez Cavs i braku przeciwwskazań samego zawodnika podał Chris Broussard z ESPN. Dion zaprzeczył jednak tym pogłoskom dwa razy. Pierwszy raz przed spotkaniem, w wywiadzie z dziennikarzami z Cleveland oraz w trakcie starcia, kiedy to właśnie on okazał się najlepszym strzelcem Cavaliers w przegranym pojedynku z Miami Heat 84-95.

Jeśli spodziewaliście się, że podczas kolejnego powrotu LeBrona Jamesa do Cleveland atmosfera będzie bardzo gorąca, napięcie będzie rosło z każdą sekundą, a "buczenia" na gwiazdora Miami Heat nie będzie końca, to mogliście się porządnie zawieść. Oczywiście pojawiły się transparenty pokroju "Zdrajca", czy wycie przy każdym kontakcie z piłką, ale był to już inny powrót od poprzednich.

"Za każdym razem jest tego coraz mniej. Nie będzie już chyba gorzej, niż za pierwszym razem, kiedy tu wróciłem." - LeBron James

Przeważały transparenty z napisem "Wróć do domu, LeBron!", czy koszulki z podobnymi napisami rozdawane pod Quicken Loans Arena. Mówiąc krótko, Kawalerzyści rozpoczęli kampanię mającą na celu przebaczenie Jamesowi odejścia i zachęcenie go do powrotu po tym sezonie do Cleveland. LBJ nie wydawał się specjalnie spięty, trochę więcej niż zwykle, sztucznie gwiazdorzył, jednak zdobył też 28 oczek, 8 zbiórek i 8 asyst.

"Czasami pojawiały się nawet brawa dla niego. Na koniec dnia ludzie nie zapominają, że jest stamtąd i są po prostu z tego dumni." - Dwyane Wade o reakcji fanów na kolejny powrót Jamesa.

Czy Cavaliers zdołali zrobić dobre wrażanie na najlepszym koszykarzu świata? 

Przed meczem byłem prawie pewny, że ta sztuka nie uda się Cavs nawet przez minutę, ale tak naprawdę udawała się łącznie przez prawie 20 minut. W pierwszej kwarcie prowadzeni przez Andrew Bynuma i Andersona Varejao koszykarze, pokazali ogromne serce do walki i zaskoczyli Heat swoją energią. W ataku było sporo ruchu, a nasi wysocy dominowali pod koszami, o czym świadczyć może to, że na koniec meczu wciąż byliśmy drużyną, która wygrywała zbiórki (47-41).

W dwóch kolejnych odsłonach w grę coraz bardziej wchodził James, przejmując tym samym rolę prowadzącego zespołu od Dwyane'a Wade'a, który dominował nad gospodarzami w pierwszej ćwiartce. 

"Nie czułem gry w pierwszych akcjach. Dopiero po trafieniu rzutu, czy dwóch wróciłem do odpowiedniego rytmu. W drugiej kwarcie zaczęliśmy przejmować grę. Zaliczyłem kilka przechwytów i zbiórek, a nasza przewaga zaczęła rosnąć." - LeBron James.

Heat powiększyli w końcu swoją przewagę do 15 punktów i dopiero w czwartej kwarcie podopieczni Mike'a Browna podjęli próbę powrotu do gry. Starał się Kyrie Irving, ale tak naprawdę nie udało mu się wstrzelić przez całe spotkanie - uzbierał 16 oczek, trafiając 6 z 19 rzutów.

Ekipę ciągnął wymieniany w plotkach transferowych Dion Waiters - zdobywca 24 oczek, 6 zbiórek i 3 asyst, jednak nie udało się jemu przywrócić Cavaliers do gry o zwycięstwo.

"Każdy może o nas mówić, co chce. Plotki będą się pojawiać. Najważniejsze, że w szatni wierzymy jeden w drugiego i poradzimy sobie z każdym problemem." - Kyrie Irving.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza