poniedziałek, 24 marca 2014

Przerwaliśmy serię Knicks! Odrodzenie Jarretta Jacka

Cezary Szwarc
New York Knicks - jedno z największych rozczarowań tego sezonu (dla mnie remis z Cavs), zajmują pozycję dziewiątą w tabeli konferencji wschodniej, plasując się tuż nad Cleveland Cavaliers. Nowojorczycy w ostatnim czasie postanowili, że jednak powalczą jeszcze o playoffy i skoncentrowali się na grze. Przyniosło im to aż osiem zwycięstw z rzędu, ale znak "stop" postawili przed nimi depczący im po piętach Kawalerzyści. W rozegranym dziś w nocy spotkaniu w Madison Square Garden w NY, Winno-Złoci wygrali 106:100.

Do składu Cavaliers wrócił dziś Luol Deng, jednak to nie on sprawił, że drużyna wywalczyła zwycięstwo na terenie rywala. Atmosferę powoli zbliżających się rozgrywek posezonowych wyczuł już Jarrett Jack i włączył swój najwyższy bieg, przypominając nam jak wyglądały jego występy w Golden State Warriors.

Nasi ulubieńcy przegrali pierwszą kwartę, pozwalając swoim rywalom na rzucenie 34 punktów. W drugiej odsłonie wcale nie było dużo lepiej i ją również przegraliśmy 19:27. Przebudzenie nastąpiło po zmianie stron, kiedy to obudziły się instynkty strzeleckie Diona Waitersa i wspomnianego Jacka.

Jarrett zdobył 23 oczka w samej drugiej połowie, a łącznie uzbierał ich na swoim koncie 31, notując double-double z 10 asystami. Waiters dorzucił jeszcze 22 oczka, a 11 punktów z ławki rezerwowych dodał wracający do rotacji - Alonzo Gee.

"Musieliśmy się tylko skoncentrować. Każdy z osobna musiał wnieść coś od siebie do gry, a razem jako zespół musieliśmy wnieść do gry to samo, wysokie zaangażowanie. Skupiłem się na swoich zadaniach, zacząłem je wykonywać, a w ślad za mną poszli moi koledzy." - komentował niczym prawdziwy lider, Jarrett Jack.

Kolejny mecz już jutro, a rywalami będą zawodnicy Toronto Raptors.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza