poniedziałek, 20 stycznia 2014

Zabrakło koncentracji... Mavs wyjeżdżają z Cleveland ze zwycięstwem

Cezary Szwarc
W dzień Martina Luthera Kinga, Cavaliers wrócili do The Q, gdzie Luol Deng miał rozegrać swój debiutancki mecz przed publicznością miasta Cleveland. Po całkiem nieźle rozegranej trasie wyjazdowej, wszyscy liczyliśmy na coraz lepszą grę Cavs i zwycięstwo w meczu z Dallas Mavericks. Nie pomogła nam jednak nawet kontuzja, która wyeliminowała w trakcie meczu z gry jednego z naszych najtrudniejszych rywali z początku meczu - Samuela Dalemberta.

Kawalerzyści przegrywali sporą różnicą punktów przez większość spotkania, jednak nadzieje budziła świetna postawa Kyrie'ego Irvinga, który w trzeciej kwarcie poprowadził zespół do wielkiego powrotu. W czwartej kwarcie dużo pomocy dołożyli Tristan Thompson i Anderson Varejao, którzy królowali na deskach. Udało się zmniejszyć prowadzenie do różnicy jednego posiadania, ale zabrakło koncentracji w ostatnich minutach i Mavs znowu odjechali. Spotkanie zakończyło się wynikiem 102:97 dla ekipy z Dallas.

W ostatniej akcji, przegrywając -3, mieliśmy jeszcze szansę trafić trójkę na remis. Zupełnie nie wypaliła jednak akcja rozrysowana przez Mike'a Browna i wyrzucający piłkę z autu, Jarrett Jack nie miał komu podać. Sędziowie odgwizdali błąd pięciu sekund i nadzieje C.C. na zwycięstwo zniknęły.

Statystycznie najlepszym zawodnikiem był Andy, który zanotował 18 punktów, 21 zbiórek, 4 asysty i dwa przechwyty, rzucając do kosza na skuteczności 7/12 z gry. Równie waleczny pod tablicami był T.T., który uruchomił się jednak nieco później, przez co zanotował 19 oczek i "tylko" 10 zbiórek. Luol Deng po cichu dorzucił 20 oczek, 2 zbiórki i 3 asysty (5/8 z gry), a 6 punktów dorzucił C.J. Miles, który spudłował dzisiaj wszystkie swoje pięć prób zza łuku - bywa...

Ławka rezerwowych dawała ciała na całej linii, a szczególne zdenerwowanie kibiców wzbudzał wyjątkowo nieefektywny Dion Waiters - 0 punktów, 2 zbiórki, 0/4 z gry w 17 minut!

Tym, który rozpoczął walkę Cavs o odrobienie strat był Kyrie Irving. Wyglądał on jak Kyrie sprzed roku. Młodzieniec, który mam wrażenie, nie może odnaleźć się w tym sezonie, grał w trzeciej i czwartej kwarcie jak natchniony. W ogólnym rozrachunku na jego koncie znalazło się 26 oczek, 9 asyst, 2 zbiórki i dwa przechwyty.

Ani minuty nie zagrał Anthony Bennett, który jak pisał już wcześniej Jacek, nie uniknie pewnie zesłania do D-League.


"Nie ważne, co się dzisiaj stało. Będzie to dla nas jedynie motywacja. Skupiamy się na następnym meczu." - komentował, Kyrie Irving.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza