piątek, 31 stycznia 2014

Nie dla nas wielki świat...

Cezary Szwarc
Powyższe zdjęcie mówi wszystko o wczorajszej grze Cavaliers. Całe spotkanie przeciwko Knicks wyglądało właśnie tak jakby małe dzieci przyjechały do Wielkiego Jabłka i zafascynowane wolno wymawiały: "Wow, Nowy Jork. O! Ilu ludzi, znanych ludzi. O, Knicks już punktują...". A tak bez słabych żartów, to był to jeden z najbardziej frustrujących momentów tego sezonu. I jeszcze widziało to całe USA... Wstyd. Kawalerzyści byli beznadziejni i przegrali 86-117.

Przed spotkaniem dowiedzieliśmy się od Chada Forda, że Kyrie Irving podobno mówi swoim bliskim, że chciałby odejść z Cleveland. Być może te plotki zniszczyły chemię w zespole przed ważnym meczem, a może po prostu dalej ciągnie się historia Mike'a Browna pod tytułem: "To było rozczarowanie, ale idziemy do przodu". Może i do przodu, tylko mam wrażenie, że kierunek zły...

Co do Kyrie'ego to mogę Was uspokoić. W ostatnim wywiadzie Irving mówił, że nigdzie się nie wybiera i jest gotowy umrzeć za tę drużynę. Poza tym ma kontrakt do 2016 roku i wcześniej nigdzie się nie wybierze. Jeśli jednak chcecie wierzyć plotkom, to macie ku temu powody. Oglądając wczorajszy mecz stwierdziłem, że nie dziwię się wujkowi Drew.

O samym meczu nie ma co za dużo wspominać. W pierwszej kwarcie Knicks rzucali na jakiś 70% z gry, skończyli na 57%, przy 36% Cavs. Lepiej trafiali też za trzy, więcej zbierali, podawali... byli lepsi, co nie było wyczynem, przeciwko drużynie z Ohio. Niemiłosiernie ogrywał nas J.R. Smith, który nie dość, że urządził sobie konkurs wsadów, to jeszcze połamał kostki Tristanowi Thompsonowi. J.R. ogółem zapisał na swoim koncie 19 oczek, Melo grając na luzie, jakby rywalami była żeńska drużyna licealistek, uzbierał 29 punktów, a tyle samo dorzucił jeszcze rookie Tim Hardaway Jr. Postarajcie się nie denerwować - Tim jr. został wybrany w drafcie po Sergey'u Karasevie.

Dla nas najlepiej grali; Irving - 24 punkty, 6 zbiórek, Waiters - 21 oczek i Deng 13 punktów, 11 zbiórek.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza