czwartek, 7 listopada 2013

Cavaliers przegrali w Milwaukee

Sebastian Cieśliński
Cleveland Cavaliers doznali trzeciej porażki, pozostając bez zwycięstwa poza domem. Ulegli miejscowym Bucks 104-109. Mimo niesamowitego meczu Kyriego Irvinga, który w czwartej kwarcie podniósł całą drużynę do walki, Kawalerzyści nie potrafili wygrać tego spotkania.

Pierwszą kwartę, zawodnicy z Ohio, zaczęli bardzo niemrawie. Leniwa obrona i niedokładna ofensywa pozwoliły OJ'owi Mayo rozstrzeliwać nas z każdej możliwej pozycji.

Następną ćwiartkę zaczęliśmy już lepiej. Funkcjonowaliśmy w defensywie i dzięki temu na barkach Diona Waitersa i Kyriego Irvinga odrobiliśmy straty, zostając już tylko przy bilansie -2.

Niestety, w drugiej połowie, to Bucks okazali się być bardziej zmotywowani i zaczęli powoli odskakiwać Cavs. Tworzenie przewagi głównie opierało się w rzutach zza łuku, które nasi przeciwnicy wykonywali dziś bardzo skutecznie, na poziomie 56,7%. W tej kwarcie błyszczał Gary Neal, którego żadna defensywa nie mogła powstrzymać.

W ostatniej części spotkania, Milwaukee stabilizowało prowadzenie i już mogliśmy odnieść wrażenie, że mecz się w tym momencie zakończył. I tu na ratunek wkroczył nasz Uncle Drew. Cavs zaliczyli run 13-0 i z dużej straty wyszliśmy po trójce C.J. Milesa na stan 104:103.

Niestety mimo dobrej obrony, po nietrafionym rzucie, znikąd na naszej tablicy znalazł się Caron Butler, który dobijając, wyprowadził Bucks na stan +1.  

Po tej nieszczęsnej sytuacji nie potrafiliśmy już zdobyć jakichkolwiek punktów. Mecz po paru rzutach osobistych zakończył się przegraną naszych zawodników.

Kawalerzystów prowadził, jak już wspomniałem, Kyrie Irving kończąc z statystykami na poziomie 29 punktów, 8 asyst i 5 zbiórek. Dobry mecz rozegrał również Dion Waiters kończąc na 21 punktach, 3 asystach i 3 zbiórkach.

Najlepszym strzelcem Bucks był dziś OJ Mayo, który zdobył 28 punktów, trafiając 6/7 za trzy. Dużo gorszy nie pozostał  Gary Neal, który zanotował 23 pkt (4/5 za trzy).

Warto odnotować, że dziś pierwszy raz mogliśmy zauważyć Anthonego Bennetta trafiającego podczas akcji do kosza. Tak, naprawdę udało mu się! I to zza linii 7,24 m. Niestety, to jedyny cel rzut Kanadyjczyka.

Następne spotkanie Cleveland odbędzie się w Filadelfii, gdzie podejmą lokalną sensację ostatnich dni, ekipę 76ers.  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza