piątek, 6 czerwca 2014

„Mat po swojemu”: moja subiektywna lista wstydu Cleveland Cavaliers


Mateusz Jakubiak
Sezon powoli mija, jesteśmy już w fazie Finałów NBA. Wielu drużyn już od naprawdę długiego czasu jest na wakacjach. Dlatego warto kontynuować nasz cykl podsumowań. W tym tekście zajmę się najgorszymi spotkaniami Cavaliers w sezonie 2013/2014, bo takich było bez liku. I wcale nie chodzi tu w całości o takie, gdzie CC kompromitowali się swoją stratą do przeciwnika. Mecze nie będą uporządkowane od najgorszego, ale po prostu w kolejności chronologicznej.

1. 6 listopada 2013 roku, Milwaukee, porażka 104-109 z Bucks

Bywały gorsze wyniki, prawda? Jednak porażka właśnie z tą drużyną szczególnie uwłacza Cavs. „Kozły” później rozpoczęły swój marsz po najgorszy bilans ligi, a porażki z takimi teamami jak Bucks kosztowały właśnie CC miejsce w Playoffs. W sumie nie wyszliśmy na tym źle, ponieważ mamy pierwszy wybór w drafcie. Ale kto to mógł wtedy wiedzieć?

Mecz w Milwaukee był historyczny, ponieważ właśnie tam swoje pierwsze punkty w lidze zdobył nr 1 poprzedniego draftu – Anthony Bennett. Jego „trójka” była już nie wiadomo którą próbą zdobycia jakiegoś oczka.

W naszej drużynie najlepiej zagrali Kyrie Irving i Dion Waiters – odpowiednio 29 i 21 punktów. W barwach gospodarzy świetnie zagrał, co znamienne, patrząc na dalszą część sezonu, O.J. Mayo oraz Gary Neal, który w lutym opuścił Bucks na rzecz Charlotte Bobcats. Jeżeli Cavaliers chcą liczyć się w przyszłym sezonie, to nie mają prawa notować takich wpadek.

2. 23 grudnia 2013 roku, Cleveland, porażka 92-115 z Pistons

Ten mecz był jednym, wielki chaosem. Oczywiście w wykonaniu „Kawalerii”. Z czasem trwania spotkania, Cavaliers tracili do Pistons coraz więcej oczek. Całe spotkanie przegrali aż 23 pkt. Jest to niedopuszczalne we własnej hali, szczególnie teamu, który aspiruje do Playoffs.

W „Tłokach” prym wiedli Josh Smith oraz Brandon Jennings, którzy niszczyli nas punktowo, oraz Andrew Drummond i Greg Monroe – królowie zbiórek (po 11). W drużynie Wine&Gold jedynymi pozytywami byli, znów, Irving oraz niezmordowany Tristan Thompson. Najgorszym aktorem widowiska był kompletnie nieproduktywny Jarrett Jack. Przez 20 minut nie potrafił zdobyć punktów, a jego statystyka „+/-” wyniosła -24. Nieco niższą mieli Bennett i Anderson Varejao.

3. 12 stycznia 2014 roku, Sacramento, porażka 80-124 z Kings

To był prawdziwy dramat rozegrany w trzech aktach.

Pierwszy – to początkowa kwarta, którą Cavaliers zakończyli z dwoma punktami przewagi na gospodarzami. Wydawało się, że to znów będzie dobry wieczór dla zespołu z Ohio. Tym bardziej, że dwie noce wcześniej potrafiliśmy ograć Utah Jazz na ich terenie.

Drugi – druga kwarta, kiedy to Kings zaczęli dochodzić do głosu, ale rzut C.J. Miles’a z połowy kończący „ćwiartkę” dawał nadzieję na emocje w II połowie.

Trzeci – druga połowa spotkania. Kawalerzystom absolutnie NIC nie wychodziło. Wtedy Luol Deng mógł sobie pomyśleć „Co ja tu, do cholery, robię?!”. Tę część meczu Kings wygrali 65-30 (!!!). Katami Cavs byli między innymi: Isaiah Thomas, Rudy Gay oraz DeMarcus Cousins. W teamie gości można by wyróżnić jedynie wspomnianych Miles’a i Deng’a, ale czy jest sens?

Jedyny plus tego meczu? Komentatorzy Fox Sports Ohio, którzy wspomnieli o fanach CC ze Słowenii i z Polski…

4. 5 lutego 2014 roku, Cleveland, porażka 108-119 z Lakers

Moim zdaniem najgorsze spotkanie Cavaliers w mijającym sezonie, które nie pojawiłoby się w najgorszych snach każdego fana Cavs.

Kawalerzyści przegrali właściwie z drużyną drugoplanowych lub anonimowych zawodników. Ryan Kelly, Robert Sacre, Kendall Marshall – czy będzie dla nich miejsce w NBA w przyszłym sezonie? Śmiem wątpić.

„Jeziorowcy” wygrali pierwszą kwartę 36-17. Grali na niesamowitej skuteczności w rzutach zza łuku. Lakers do przerwy zgromadzili aż 70 punktów, co było niesamowitą sprawą, biorąc pod uwagę grę gości w całej kampanii. W końcówce wydawało się, że Cavaliers doskoczą do przeciwników, ale wtedy Steve Blake uciszył „Q” swoimi punktami.

Wtedy też miała miejsce niespotykana sytuacja . Zabrakło zawodnikom z Los Angeles aktywnych graczy. Chris Kaman opuścił parkiet z powodu fauli, a Jordan Farmar i Nick Young doznali urazów. Niedługo później Robert Sacre złapał szóste przewinienie i zaczęło się całe zamieszanie. Nie ma chyba sensu tego dalej opisywać… To tylko pokazuje z jaką kompromitacją mieliśmy w Cleveland do czynienia.



5. 4 kwietnia 2014 roku, Atlanta, porażka 98-117 z Hawks

Mecz o być albo nie być w Playoffs. Wydawało się, że Kawalerzyści są w niezłej formie i mogą powalczyć z „Jastrzębiami”. Nadzieją matką głupich…

Już pierwsza „ćwiartka” pokazała, że możemy szykować się powoli na ryby. Wynik 23-39 mówi sam za siebie. Hawks po tym spotkaniu byli już o krok od Playoffs, co w sumie wyszło na dobre lidze, ponieważ niesamowicie powalczyli z Indiana Pacers.

Honoru Cavaliers bronili Waiters, Spencer Hawes, Irving I Deng. To było jednak za mało na dobrze dysponowanych tego dnia Hawks. Można powiedzieć, że mecz jakich wiele w tym sezonie, ale jednak o wielkim znaczeniu dla losów obu drużyn. Spotkanie pokazało, że Wine&Gold jeszcze dużo brakuje do walki z najlepszymi.

Były inne spotkania, które mogłyby się znaleźć w tym zestawieniu, np. wysokie porażki z San Antonio Spurs, Minnesota Timberwolves, New York Knicks czy Brooklyn Nets. Albo kompletna degrengolada naszych ulubieńców w drugiej połowie mecz z Phoenix Suns w C-Town (6 punktów w III kwarcie!!!).

Ale nie było tak całkiem najgorzej przecież. W kolejnym tekście zaprezentuję Wam listę chwały Cleveland Cavaliers w sezonie 2013/2014. „Stay tuned…”

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza