czwartek, 17 kwietnia 2014

Wygrana w finale pocieszenia... Kyrie chce zostać w Cleveland!

Cezary Szwarc
Na zakończenie sezonu fani Cleveland Cavaliers mogli obejrzeć naprawdę miły dla oka mecz. W końcu była to "Noc kibiców" w The Q, a więc Kawalerzyści zagrali bardzo dobre zawody i w pięknym stylu (jakby nie kończył się dziś dla nich sezon) rozgromili Brooklyn Nets 114:85. Dodatkowo pocieszeni mogliśmy się poczuć po potyczce, kiedy Kyrie Irving zapewnił dziennikarzy, że nie wybiera się nigdzie i chce zostać w Cleveland (podpisać przedłużenie umowy)! Tym samym rozwiał już chyba wszystkie pogłoski na temat ewentualnego opuszczenia Ohio.

Najpierw wspomnę jednak o tym, co mi się dziś w nocy nie podobało. Naprawdę nie lubię czegoś takiego. Moja ulubiona drużyna gra kompletny piach, po czym w ostatnich meczach sezonu postanawia walczyć o playoffy, a zupełnie ostatni mecz rozgrywają w stylu, jakby szykowali się do walki o najwyższe cele w rozgrywkach posezonowych. Nakręca to moje oczekiwania względem nowego sezonu - że będzie lepiej (przecież się rozwijają) - i usprawiedliwia nieco zakończone rozgrywki - bo przecież pozostawili po sobie dobre wrażenie.

Tak jednak nie będzie. Wysoce prawdopodobne, że spotkamy się z ich niedołężnością również pod koniec października i będziemy tylko źli na narobienie nam nadziei takim spotkaniem. No, ale co zrobisz - jesteś fanem Cleveland Cavaliers i kochasz tę drużynę mimo wszystko. Takie same podejście mają kibice w Ohio, którzy choć źli na swój zespół, ponownie zapełnili trybuny The Q, aby kibicować ekipie, która postanowiła dzisiaj odwdzięczyć się im za poświęcenie podczas całych rozgrywek.

Pierwsza połowa potyczki była wyrównana, choć oglądając grę Cavs w takim stylu wydawać się mogło, że będą wygrywać po dwóch kwartach przynajmniej różnicą 10 punktów. Nets świetnie trzymali się w grze i dopóki drużyny nie zamieniły się stronami i wspomnianą przewagę trudno było uzyskać. Sytuacja zmieniła się po przerwie, kiedy CC zaczęli grać jeszcze lepiej ->
Różnica rosła na korzyść Winno-Złotych, piłka chodziła jak po sznurku, Nets chyba pojechali już do Nowego Jorku, a Cavs wykonaliśmy więcej wsadów, niż łącznie w 20 ostatnich meczach.. Swoje szanse otrzymały głębokie rezerwy i bardzo dobrze się spisały. Do gry wrócił chociażby nasz nowy LeBron James hahahah - Anthony Bennett i Carrick Felix.

Antek jakby schudł, cycki nie latały mu w koszulce jak aktorkom ze Słonecznego Patrolu i przekonał się chyba do tego, że umie grać w kosza - zaliczył 7 punktów i 7 zbiórek w 15 minut gry. Felix dorzucił 10 oczek, 2 zbiórki, 3 asysty i również mógł pochwalić się swoim atletyzmem.

Najlepszym zawodnikiem na parkiecie był Tyler Zeller, który wyrasta u mnie na cichego bohatera tego sezonu. Wystarczy przeliczyć sobie jego statystyki na 36 minut i zauważymy, że poczynił jeden z największych postępów w całej drużynie. Dzisiaj trafił 9 z 11 rzutów do kosza, rozdał 2 asysty, zablokował 2 rzuty rywali, ładował piłkę z góry aż miło i wyrwał 11 zbiórek. O Zellerze przeczytacie więcej w moim podsumowaniu sezonu, które pojawi się na stronie w niedługiej przyszłości.

W rozmowie z dziennikarzami po meczu Kyrie Irving dopytywany o czekającą na niego decyzje podpisania lub nie przedłużenia umowy z Cavs,powiedział... tak, powiedział to!

"Jeśli zaoferują mi umowę, podejmę najlepszą decyzję dla siebie i mojej rodziny. Jestem częścią tej organizacji i chcę w niej pozostać, bo wiem, że idziemy w dobrym kierunku. Chcę być częścią czegoś wyjątkowego, co z pewnością powstanie w Cleveland." - Irving.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza