środa, 5 marca 2014

Skąd jesteś Žydrunasie?


Mateusz Jakubiak
Žydrunas Ilgauskas bez wątpienia kojarzy się z Cleveland Cavaliers, z Ohio, ze Stanami Zjednoczonymi. Ale przecież „Big Z” nie jest Amerykaninem. Ba! Urodził się w pewnym państwie, w czasach, gdy należało ono do jednego z najstraszniejszych państw totalitarnych w historii. Urodził się w Kownie (lit. Kaunas), w ówczesnej Litewskiej Socjalistycznej Republice Sowieckiej. Obecnie jest to nasz sąsiad – Litwa, gdzie koszykówka jest prawdziwą religią. Myślicie, że amerykanie kochają basket? Przejedźcie się na Lietuvę.

W kosza grają tam wszyscy. I młodzi, i starzy. I kobiety, i faceci. I Wilnianie, i Kłajpedzianie. Mówi się, że sport ten jest tam drugi po Bogu. I to widać. Na wielu przydomowych podwórkach są kosze do gry. Domy bez obręczy są w mniejszości. Wygląda to niesamowicie. W lipcu spędziłem na Litwie ponad miesiąc, ponadto od kilku lat dzięki studiom mam możliwości poznawania tego fantastycznego kraju, więc dużo łatwiej będzie mi przybliżyć Wam koszykarską sylwetkę naszych sąsiadów.

Myliłby się ten, kto twierdziłby, że miłość Litwinów do koszykówki rozpoczęła się niedawno. Nic bardziej mylnego. Krepšinis (z litewskiego „koszykówka”) ma bardzo długie tradycje. Zdecydowanie większe sukcesy notowały reprezentacje męskie oraz zawodnicy, choć panie również miały swoje niezłe osiągnięcia. A zatem kilka słów o kadrze litewskiej…

Sukcesów jest zatrzęsienie. My, Polacy, możemy tylko zazdrościć naszym przyjaciołom zza północnowschodniej granicy. Pierwsze medale przyszły jeszcze przed II Wojną Światową. W 1937 i 1939 roku litewska kadra zdobyła Mistrzostwa Europy. Później nadszedł ciężki czas i Litwini występowali w barwach ZSRS, dlatego pozwolicie, że pominę tren fragment. Chociaż kwartet Arvydas Sabonis (najsłynniejszy zawodnik litewski w historii, występował w Portland Trail Blazers), Šarūnas Marčiulionis, Rimas Kurtinaitis i Valdemaras Chomičius byli motorami napędowi reprezentacji radzieckiej, a Žalgiris Kowno przodował w Europie.

Po odzyskaniu niepodległości 11 marca 1990 wróciła dawna nazwa kraju, a koszykówka stawała się coraz większą „religią”. Polecam film „The Other Dream Team” o czwórce wyżej wymienionych koszykarzy i ich walce o sukces oraz o drodze Litwy do niepodległości.


Po 1990 roku przyszły kolejne medale. Trzy brązowe medale Igrzysk Olimpjskich, brąz Mistrzostw Świata oraz dwa srebra (ostatnie w zeszłym roku), jeden brąz i to najważniejsze – złoto Mistrzostw Europy w 2003 roku. Euroczempionat odbywał się wtedy w Szwecji. Litwini nie przegrali ani jednego spotkania, a w finale na dużym spokoju pokonali Hiszpanów 93-84. Do dziś jest to jeden z najjaśniejszych momentów we współczesnej historii Republiki Litewskiej. W tamtej drużynie prym wiedli między innymi: Šarūnas Jasikevičius, Saulius Štombergas, Arvydas Macijauskas, Ramūnas Šiškauskas, Darius Songaila i Kšyštof Lavrinovič. Trenerem był Antanas Sireika.


W roku 2011 na Litwie odbyły się Mistrzostwa Europy w koszykówce mężczyzn. Możemy się domyślać tylko, jak wielkie to było wydarzenie dla Litwinów. Na pewno nie mniejsze niż dla nas Euro 2012. Litwa zajęła niestety dopiero 5 miejsce, zwyciężyli Hiszpanie. Mi osobiście bardzo podobał się hymn tej imprezy. Oto wersja litewska (spokojnie, jest również angielska):


Jeśli chodzi o reprezentację kobiet, to wyniki są tutaj dosyć odmienne. Panie, póki co, zdobyły dwa medale. Pierwszy jeszcze przed wojną – srebro Mistrzostw Europy. Drugi – złoto euroczempionatu w 1997 roku. A zatem na tym polu reprezentantki Polski prezentują się odrobinę lepiej.

A kibice? Wszędzie ich pełno, wyróżniają się strojami, barwami i szaleństwem. Obejrzyjcie sobie jakiś mecz litewskiej kadry, a się przekonacie. Trudno zresztą, żeby było inaczej, kiedy cały kraj szaleje na kilka tygodni przed jakąś koszykarską imprezą.

Jeśli chodzi o koszykówkę klubową, to sukcesy są tu odrobinę mniejsze. Jednak co roku na europejskich parkietach z powodzeniem rywalizują, wspomniany już, Žalgiris Kowno, Lietuvos Rytas Wilno – to jeśli chodzi o mężczyzn. Wśród kobiecych zespołów najlepszym jest wileński TEO, obecnie pod nazwą Kauno VIČI-Aistės (przeniesiony do Kowna).

Tyle o historii. Nie możemy jednak zapominać z jakiego powodu powstał ten tekst. O Ilgauskasie tekst wczoraj napisał Rafał – polecam serdecznie. Tam znajdziecie również krótkie wyjaśnienie tego, dlaczego jego stosunki ze swoją ojczyzną są dalekie od ideału. „Big Z” nie jest niestety aż tak popularny na Litwie, jak np. wspomniany już Sabonis, Linas Kleiza czy nowa gwiazda Jonas Valančiunas. Co nie zmienia faktu, że jest jednym z najlepszych koszykarzy w historii kraju naszych sąsiadów.

Litwini kochają koszykówkę i wszystko co z nią związane. Wszędzie możemy dostać koszulki, opaski czy inne gadżety związane z koszykówką. Sam również posiadam kibicowską koszulkę. Popularne są t-shirty z fundacji Linasa Kleizy.
Ja mam zieloną ;)

W wakacyjne weekendy na głównej ulicy miasta, prospekt Gedymina, wstrzymano ruch i młodzi oraz starsi mogli pograć w koszykówkę, ping ponga albo poćwiczyć jogę. Koszów do basketu było zatrzęsienie, a chętnych do gry jeszcze więcej.


To naprawdę robi wrażenie i, przynajmniej we mnie, budzi poczucie zazdrości. Zazdrości z tego powodu, że my w Polsce nie mamy takiego sportu narodowego. Raz piłka nożna, raz siatkówka, raz tenis. A tam liczy się tylko i wyłącznie koszykówka. I niech tak zostanie!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza