poniedziałek, 13 stycznia 2014

Wstyd. Żenada. Kompromitacja.


Mateusz Jakubiak
Cleveland Cavaliers w swoim drugim meczu podczas tournée po Zachodzie ulegli w Sacramento miejscowym Kings. Stop! Ulegli to mało powiedziane... Zostali zmiażdżeni, wytarto nimi parkiet. Wynik 124-80 mówi sam za siebie. Po pierwszej kwarcie mogliśmy mieć powody do zadowolenia. Cavs przynajmniej w ataku w miarę sobie radzili, co zaowocowało wynikiem 32-30 po pierwszych dwunastu minutach. Żeby dowiedzieć się jak było potem wystarczy spojrzeć na wyniki kolejnych "ćwiartek". 18-29, 11-30 oraz 19-35. Taka gra na poziomie NBA jest niedopuszczalna. Cavaliers bardzo rozczarowali swoich fanów, których apetyty były dużo większe po ostatnich dobrych spotkaniach. Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować, że najlepiej w barwach CC zagrali C.J. Miles (14 pkt + niesamowity rzut na koniec pierwszej kwarty), Luol Deng (12 pkt) oraz Earl Clark (11 pkt). Katastrofalnie zagrał Kyrie Irving, zdobywca zaledwie 7 oczek (3/14 z gry). U przeciwników praktycznie każdy dorzucił od siebie coś pozytywnego. Przodowali w tym Isaiah Thomas (26 pkt, 6 asyst), Rudy Gay (20 pkt) i DeMarcus Cousins (16 pkt, 11 zbiórek). Kolejne spotkania Kawalerzyści rozegrają w nocy z wtorku na środę - tym razem w Los Angeles z miejscowymi Lakers.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza