środa, 8 stycznia 2014

Jeszcze bez Denga, a już ze zwycięstwem!

Cezary Szwarc
Wczorajszy dzień stał pod znakiem wymiany Andrew Bynuma i garści picków w drafcie za Luola Denga z Chicago Bulls. Przez atak zimy, skrzydłowy nie zdołał jednak przez cały dzień dotrzeć do położonego całkiem niedaleko od Wietrznego Miasta, Cleveland. Przybyła już jednak dobra energia, która rozbudziła wczoraj nie tylko fanów Kawalerii, ale również zawodników, którzy nie potrafili za bardzo ukryć tego jak bardzo cieszą się z zamiany nieodpowiedzialnego Andrew Bynuma za poważnego Luola Denga. Rozegrany został również mecz z Philadelphią 76ers.

Dobre nastroje udzielały się wszystkim. Było to widać i słychać przed meczem.

"Dzisiaj na trening założyłem koszulkę uczelni Duke, na cześć nowego członka naszej rodziny (Denga), który podobnie jak ja podczas studiów, reprezentował barwy Blue Devils." - wspominał przed meczem, Kyrie Irving.


Cavaliers rozpoczęli starcie od wymiany punktowej z 76ers do remisu po 13 oczek. Chwilę później podopieczni Mike Browna wyczuli już rywala i zaczęli się rozkręcać. Najpierw punktował Varejao, który zaliczył chyba najłatwiejsze double-double w swojej karierze - 18 punktów, 14 zbiórek. Następnie do zabawy włączył się C.J. Miles. Wyjściowy rzucający obrońca kompletnie stracił hamulce i zaczął seryjnie punktować zza łuku, co doprowadziło do wyrównania rekordu trójek zawodnika Cavs w jednym meczu, już po pierwszej połowie starcia (C.J. miał ich wtedy osiem)

Nabytek z Utah Jazz zwolnił w drugiej połowie, ale nie zaszkodziło mu to w pobiciu rekordu organizacji, stając na 10 trafionych trójkach z 14 prób.

"Po prostu miałem wolne pozycje i byłem dobrze przygotowany do rzutu. I tak jestem na siebie zły z powodu kilku przestrzelonych prób. Koledzy świetnie stawiali dla mnie zasłony albo podawali tak, że wystarczyło tylko mieć przygotowane ręce i nogi na właściwej pozycji, a potem rzucać." - podsumował swój 34-punktowy występ, C.J.

Cavs nieźle bronili, bardzo szybko biegali do kontry - w czym doskonale sprawdzali się nasi mobilni wysocy, Zeller, Varejao i Thompson oraz grali rozważnie w ataku, nie śpiesząc się i rozważnie grając piłką. Takich pojedynków i popisów zarówno zza łuku, w crossoverach Kyrie'ego Irvinga, grze bez kozła całego teamu, czy lotach nad obręczami, chciałoby się oglądać jak najwięcej i mam nadzieję, że wyraźnie poprawiona chemia drużyny nam w tym pomoże. Nie wspominając o Dengu, który zastąpi najsłabsze ogniwo naszej drużyny, czyli całą pozycję niskiego skrzydłowego.

Oczywiście można mówić, że to byli tylko Sixers. Ci, którzy od początku sezonu skazywani byli na dno tabeli. Nie zapominajmy jednak, że ekipa z Philadelphii, której trenerem jest Brett Brown - były trener ojca Kyrie'ego Irvinga, nie raz zaskoczyła już w tym sezonie. Chociażby przed tym starciem (pomijajac wpadkę z Minnesotą), kiedy miała serię czterech zwycięstw, w tym z Portland Trail Blazers.

Tristan Thompson dołożył d-d, na poziomie 12 oczek i 10 zbiórek (5 w ataku), a Kyrie Irving grając po kontuzji kolana zanotował 16 punktów, 8 zbiórek i 3 bloki. Oczywiście, "popisał" się również Clark... 2 punkty, 3 zbiórki, 1/6 z gry.

Dion Waiters znowu świetnie zagrał z ławki - 12 oczek, 4 zbiórki, 8 asyst, 2 przechwyty. Delly dorzucił 2 oczka, oraz 3 zbiórki i 6 kluczowych podań, a zgarniający coraz więcej minut (i dobrze!) Tyler Zeller uzbierał 9 punktów, 4 zbiórki i 3 bloki. Na sporo minut załapał się Antek Bennett (18) i zamienił je na 2 oczka, 8 zbiórek i 5... strat.

Kolejne spotkanie w piątek. Mecz z Utah Jazz, w którym wystąpi już najprawdopodobniej Luol Deng, rozpocznie trasę Cavs po zachodzie USA.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza