piątek, 17 stycznia 2014

Frustracja narasta... Co Cavs zrobią z Dionem Waitersem?

Cezary Szwarc
Dion Waiters zapowiadał przed sezonem, że będzie mordercą na boisku i nie czuje się gorszy od LeBrona Jamesa, czy Kevina Duranta. Zapowiadał, że po ciężko przepracowanym offseasonie jest w stanie walczyć o nagrodę MVP. Nie śmiejcie się ze mnie, tak było...  A jak jest teraz? Naprawdę dużo się zmieniło i jeszcze wiele może się zmienić.

Waiters swój drugi sezon w lidze rozpoczął źle, ale nie wyróżniał się przynajmniej na tle reszty drużyny. Kiedy wszystko szło już małymi kroczkami do przodu, nagle wybuchła afera związana z kłótnią, a może nawet i bijatyką między zawodnikami Cavs. Podobno po jednym z meczów, Kyrie Irving zwołał zebranie zawodników zespołu (bez trenera). To na nim każdy z Kawalerzystów miał wylać swoje żale i powiedzieć, co trzeba poprawić w funkcjonowaniu drużyny. Nikt nie miał z tym problemu, poza Waitersem, który od razu naskoczył na Tristana Thompson i Irvinga, zarzucają im, że grają tylko ze sobą, nie dostrzegając innych na parkiecie. Nikt inny nie zgodził się z Dionem, ale nie przeszkadzało mu to w kontynuowaniu swojej jakże uzasadnionej przemowy.

T.T. i Kyrie nie zostali dłużni, wywiązała się kłótnia, a dzień później informacja o tym wyciekła do internetu. Połączyło się to z notką o absencji Waitersa w kolejnym meczu z powodu choroby. Wiele osób dopatrywało się w tym jednak kary dla młodego gniewnego, który miał podobno nawet wymierzyć ciosy w stronę swoich kolegów. Sugerowano tak, ponieważ Irving w kolejnych starciach występował z podbitym okiem. Nikt chyba jednak nie oglądał wcześniejszego pojedynku Cavs z Timberwolves (szczerz, nie dziwi mnie to), kiedy Wujek Drew w końcu spotkał równego sobie przeciwnika, którym okazał się łokieć Corey'a Brewera. 


Sprawa ucichła, cały team dementował plotki, a Waiters w grudniu zaczął grać na wysokim poziomie wyrastając na punktowego lidera Cavs. Niestety wciąż był leniwy w obronie, nadal nie potrafił wykończyć akcji przy obręczy, gdzie jest notorycznie blokowany, choć pod samą dziurę potrafi wjeżdżać perfekcyjnie. Dalej wlekł się też po boisku ze swoimi głupim uśmieszkiem.

Przepiękne wystawienie piłki na blok. Dwie ręce w górze, żadnego zwodu, ruchu, uniku. Wyjście w górę i oddanie piłki Tadziowi.

Czy w podstawówce nie uczą przypadkiem, że z lewej strony należy wykonywać lewy dwutakt i rzucać lewą ręką - tak, aby trzymać piłkę z dala od bloku i jeszcze ewentualnie prawą móc ją osłonić?

Dion znowu myślał, że wszyscy dadzą mu wsadzić prostego dunka z dwóch rąk. Greg Monroe myślał inaczej.

W tych rozgrywkach Waiters notuje średnio: 15.0 punktów, 3.0 zbiórki, 2.7 asysty, tylko 68% z linii rzutów wolnych, 37% za trzy i 42% za dwa, przebywając na boisku 29.5 minuty. Jest jednym z najlepszych strzelców z ławki rezerwowych w lidze, ale też jednym z najbardziej denerwujących trenera Browna obrońców w zespole. Poza tym z wszystkich podanych statystyk tylko liczba punktów, zbiórek, trójek i minut delikatnie wzrosły względem poprzednich rozgrywek. Delikatnie. Reszta? W dół i to nie delikatnie.

Grą i zachowaniami Diona podobno coraz bardziej zdenerwowani byli pozostali zawodnicy i sztab trenerski, który kilka razy wysyłał go na koniec ławki rezerwowych za swoje nieodpowiedzialne zachowania na boisku. Sytuacja powoli stawała się coraz gorsza, niszcząc chemię w zespole. Z całej organizacji, tylko Andrew Bynum miał to wszystko w dupie, rozmyślając nad tym, czy w ogóle chce mu się jeszcze obijać z innymi spoconymi facetami pod koszem, próbując umieścił pomarańczową kulkę w bardziej pomarańczowej obręczy.

Problem niezdecydowanego wielkoluda Cavs rozwiązali na początku stycznia, zyskując w zamian za kogoś, kto może nie zechcieć już grać w kosza i kogoś, kto notorycznie olewa trenerów i innych graczy, dwukrotnego All-Stara w swoimi prime'ie - Luola Denga. Byłego gracza Bulls, który już w swoich pierwszych meczach wygląda lepiej, niż lider tej drużyny.

Podobnie menadżer Chris Grant będzie musiał sobie chyba poradzić z Waitersem, który według najnowszych doniesień wzbudza ogromną frustrację trenerów i kompletnie niszczy chemię wśród zawodników, zachowując się czasami jak gwiazdor. Ba,  nawet gwiazda nie powinna się tak zachowywać, a ktoś, kto nią nie jest po prostu się w ten sposób ośmiesza.

Jeden z zawodników Cavs w końcu nie wytrzymał i w anonimowym wywiadzie dla Jasona Lloyda z Akron Beacon Journal, wyznał:

"Dion musi przestać się dąsać na wszystko i wszystkich, kiedy coś mu nie wychodzi. Musi przestać myśleć, że wszyscy są źle nastawieni wobec niego. Trenerzy to widzę, zawodnicy to widzą. W zasadzie każdy, kto pracuje dla tej organizacji już to zauważył."

"Kiedy trafia, może pociągnąć całą drużynę, ale kiedy tak nie jest stopuje cały team. Nie broni i jest zupełnie nieodpowiedzialny w grze piłką, naraża nas na wiele strat. Inni zawodnicy coraz częściej na niego narzekają, to staje się coraz poważniejsze."

Tak naprawdę na jego korzyść nie działa nic, bo choć nieźle punktuje, to jeszcze więcej traci w obronie. Grając na pozycji rzucającego obrońcy zalicza efektywność na poziomie 14.3, kiedy jego bezpośredni rywale - 14.7. Nie wygląda to dobrze... Co mogą zrobić Cavs? Według mnie wymienią Diona. Jeszcze do niedawna nie byłem pewny, czy to właśnie jego będą chcieli oddać, ale teraz staje się to dla mnie dosyć oczywiste - tym bardziej przy poziomie gry C.J.'a Milesa, budującej się chemii, której nikt nie chciałby zniszczyć i zapleczu na obwodzie.

Przy wymianie za Denga wspominałem już, że to nie będzie jedyny ruch Cavs przed trade deadline. Jeśli Kawalerzyści z polecenia Dana Gilberta mają się w tym sezonie bić o playoffy, a najlepiej jeszcze też w nich samych, to coś musi się jeszcze wydarzyć. Chris Grant też nie jest w najciekawszej pozycji. Oddając Diona przyzna się do błędnego wyboru w drafcie. Jednak nie oddając, nie wzmacniając drużyny i nie spełniając zachcianki (playoffy) swojego szefa, może stracić posadę po zakończeniu sezonu.

 Myślałem ostatnio nad ewentualnymi wymianami z Dionem w składzie, jednak nic szczególnego nie przyszło mi do głowy. Może Wy macie jakieś lepsze pomysły?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza