czwartek, 5 grudnia 2013

Jest pierwsza seria zwycięstw!


Cezary Szwarc
Cleveland Cavaliers pokonali Denver Nuggets 98-88 i zaliczyli tym samym pierwszą serię zwycięstw w tych rozgrywkach. Drużyna prezentowała się dzisiaj bardzo dobrze, co miejmy nadzieje, dobrze wróży na jej przyszłość. Najlepsze spotkanie rozegrał Tristan Thompson, który zanotował 21 zbiórek i 17 punktów.

Podopieczni Mike'a Browna jak zwykle rozpoczęli mecz od wrzucania piłki w pomalowane, gdzie znajdował się nasz olbrzym - Andrew Bynum (14 punktów, 7 zbiórek). Wszyscy wiedzieli, że będący w coraz lepszej formie center, bez trudy pokona w grze post-up zdecydowanie niższego J.J. Hicksona. Tak też się działo, a nawet, kiedy rzuty Bynuma nie znajdowały drogi do wnętrza obręczy, piłką zbierał Tristan Thompson, który z wynikiem 21 zbiórek, w tym 9 w ataku, zanotował w nocy swój rekord kariery.

Drugie szanse, które dawał nam "Double T", przyczyniły się do 23 punktów z ponowień i zadbały o stworzenie przewagi Cavs nad rywalami. W międzyczasie na boisku pojawił się Anthony Bennett, który dostał zadanie gry na pozycji niskiego skrzydłowego. W jednej z pierwszych akcji zaliczył trójkę, a chwilę później świetnie ściął pod kosz i zdobył jeszcze dwa oczka. Wspomniany wyżej były Kawalerzysta - J.J. Hickson dołączył przed meczem do grona osób broniących wyboru Anthony'ego Bennetta przez Cavaliers:

"Każdy w tej lidze musi znaleźć swoje miejsce. Jednym przychodzi to szybciej, innym wolniej. Nie można próbować robić wszystkiego. Trzeba ciężko pracować, ale skupiając się tylko na wyznaczonych zadaniach. Nie można zwracać uwagi na to, co o Tobie mówią, piszą i oceniają. On (Anthony Bennett) musi po prostu robić swoje i małymi krokami dojdzie do efektów." - J.J. Hickson


Pomimo sporej przewagi na desce i świetnej gry większość zawodników, CC przez trzy kwarty nie mogli odskoczyć na bezpieczną przewagę. Nasi obrońcy ograniczyli Ty Lawsona do 4 punktów na skuteczności 1/13 z gry, jednak pozwalali mu wrzucać bezkarnie piłki w sam środek naszego pomalowanego, gdzie Kenneth Faried i Hickson szybko odpowiadali punktami.


Dopiero na starcie czwartej kwarty Kawalerzyści wrzucili najwyższy bieg i uciekli przeciwnikom. Prowadził ich, grający coraz pewniej i równo - Kyrie Irving - 23 oczka, 9/20 z gry. Do tego nadal dominowali nasi podkoszowi. Świetna pracę wykonał też Anderson Varejao - zdobywca 18 punktów, 13 zbiórek i 3 bloków z ławki rezerwowych.


"Tristan i Andy byli dzisiaj potworami. Niszczyli rywali w każdym elemencie - na zbiórce, w ataku pod koszem, czy pick and rollach. Uwielbiam takie zaangażowanie i nieustępliwość. To było wspaniałe." - Mike Brown.


Kolejne starcie czeka Cavaliers w piątek, kiedy przyjdzie im się zmierzyć na terenie rywala z Atlantą Hawks.

MYŚL DNIA:
"Trudno jest poświęcić się w 100% i zaufać trenerowi. Mi zajęło półtora roku zanim skupiłem się na tym, co mówił trener Brown i zacząłem to realizować. Słyszeliście to już wiele razy, ale to działa - trzeba włożyć w swoją grę masę roboty, ale kiedy to zrozumiecie, zauważycie efekty. To trudne, bo kto przychodząc do ligi chce myśleć o... pracy, treningach, czy obronie?" - J.J. Hickson, który zmądrzał.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza