piątek, 8 listopada 2013

Zapowiedź: Cavaliers zmierzą się z 76ers


Cezary Szwarc
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to dziś w nocy Andrew Bynum wróci do Filadelfii i zagra tam przeciwko swojej byłej drużynie. Problem w tym, że 76ers nie wyglądają na zespół, którym mieli być według przedsezonowych przewidywań. Wystarczy dostrzec, że notują aktualnie lepszy bilans od Cavs, a w meczu otwarcia wygrali z mistrzami NBA, żeby zrozumieć, że nie będzie to łatwe spotkanie.

Aktualnie nic nie wskazuje na to, aby Bynum nie mógł zagrać w Filadelfiii, jednak niepokojące dla kibiców Kawalerzystów mogą być jego wypowiedzi w przedmeczowych wywiadach.

"Jeśli dam radę, to zagram. Nie ukrywam jednak, że moje kolana wciąż są bardzo dalekie od optymalnej formy. Boję się o nie i czuję, że odbiera mi to przyjemność z gry." - komentował Andrew Bynum, który po ostatnim starciu odczuwał delikatny ból w stawach.

Bojący się o zdrowie swojego centra, trenerzy i sztab medyczny, szybko odsunęli go od niektórych ćwiczeń. Niestety, to jeszcze bardziej zdołowało naszego wielkoluda. "Czuję, że jestem cieniem samego siebie. Czuję się z tym bardzo źle. Staram się, ale kiedy widzę z jaką łatwością inni robią niektóre rzeczy na parkiecie, czy treningach, doprowadza mnie to do małego załamania." - dodawał smutny Bynum.

Jak do tej pory uważnie przyglądałem się postępom podkoszowego i widziałem zmniejszenie atletyzmu, ale nie widziałem, aby AB szczególnie nad tym ubolewał. Z jego umiejętnościami i wyszkoleniem technicznym może spokojnie ogrywać rywali w grze tyłem, bez przewagi szybkości, czy wyskoku. W swoich pierwszych meczach zdobywał średnio 5,5 punktu, 3,5 zbiórki i 1,3 bloku na mecz, przebywając na parkiecie zaledwie 12,8 minuty. Może i jego skuteczność nie była najwyższa, ale nie spodziewałem się, że tak źle wpływa to na psychikę Andrew. Byłem raczej przekonany, że trafianie będzie tylko kwestią czasu. Teraz pojawiły się przy jego nazwisku dodatkowe znaki zapytania.

Poza grą Bynuma, warto będzie przyjrzeć się dziś także pojedynkowi numeru jeden draftu, który do tej pory zawodzi (Anthony Bennett), z Michaelem Carterem-Williamsem, czyli objawieniem tego sezonu.

Aby zwyciężyć z 76ers, Cavaliers będą musieli wrócić do poziomu swojego zaangażowania z pierwszych trzech kwart meczu z Timberwolves. Z kolei ustrzec będziemy musieli się braku skupienia, które towarzyszyło nam przez całe starcie z Bucks.

"Nie wiem, gdzie byliśmy psychicznie. Nie wiem też, gdzie byliśmy w tamtym meczu fizycznie. Odstawaliśmy od Bucks pod każdym możliwym względem. To musi się zmienić w następnym meczu." - komentował wtedy Mike Brown.

Oby się zmieniło. Przekonać się o tym, będziemy mogli dziś w nocy o godzinie 1:00 czasu polskiego.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza